Powrót do gry

Czujesz jak krople potu płyną po Tobie. Przecierasz czoło dłonią. Bierzesz głęboki wdech, jak by miał to być jeden z ostatnich w Twoim życiu.  Jesteś zmęczony, ale zadowolony z tego, że wróciłeś tam gdzie kiedyś czułeś się jak ryba w wodzie. Teraz, z trudem łapiesz kolejny wdech ale wiesz, że warto.

Czasami słyszymy jak wielkie kariery kończą swoją wędrówkę, będąc na szczycie. Niektórzy chcą odejść ze sportu, z podniesioną głową. Inni nie mają tyle szczęścia i doznają kontuzji i już nigdy nie wracają na parkiet.

Walka z kontuzją, czy chorobą, często jest dla ludzi zbyt dużym wyzwaniem. Oglądanie garści leków, którą muszą zażywać codziennie jest jak codzienna tortura dla umysłu. Niszczy nie tylko moją wątrobę, ale wyżera na psychice ogromne dziury w miejscach, gdzie powinna być motywacja.

Silny człowiek to nie ten, który potrafi mocniej uderzyć, ale ten który wstanie po silnym ciosie. 

„Tylko, że kiedy przestałem już użalać się nad sobą i stwierdziłem, że lekarze, nie znają mojego przypadku zbyt dobrze. Oni nie znają mnie, znają tylko objawy mojej choroby. Nie wiedzą, że leki wyżarły motywację, ale nie determinację i nadzieję. Sądzili, że będę leżeć w łóżku i jadł te ich tabletki. Dobra, tabletki jem dalej (czasami w podwójnych dawkach) ale nie zabronią mi ruszyć się i robić tego czego chcę – tak naprawdę to zabronili, jednak ja mam to gdzieś.

Na początku zacząłem spokojnie, żeby nie zajechać swojego organizmu. Poza tym i tam nie miałem sił na więcej. Miesiąc za miesiącem, coraz częściej i więcej zażywałem aktywności. Trzeba było rozruszać ten zastany organizm.  Wtedy nawet nie myślałem, żeby wrócić, na parkiet. Nie chciałem po prostu poddawać się bez walki. Stwierdziłem, że choroba nie przeszkodzi mi w normalnym życiu. Kiedy ktoś, proponował, mi wyjścia nigdy nie odmawiałem. Mimo, że ciało mówiło, żebym został w łóżku. Najgorzej było, jak dzień wcześniej ostrzej niż kiedykolwiek uprawiałem jakiś sport. Rano, czułem się jak by mi pospawali stawy. Jeśli ćwiczysz, to może kiedyś miałeś podobne uczucie. Tylko u mnie było kilka razy mocniej. Czasami odpuszczałem, bo wiem, że nie można znieść wszystkiego w dużej dawce. Wtedy błogosławieństwem była dobra regeneracja. Teraz kiedy patrzę na to wszystko zrozumiałem, że nie wróciłem, w dniu w którym postawiłem nogę na parkiecie. Powrót do gry następował codziennie każdego dnia i nie było to wielkie wydarzenie jak w Amerykańskich filmach, albo tak jak mówią mówcy motywacyjni. Ten proces trwał kilkanaście miesięcy. Był przeplatany, determinacja i zwątpieniem w to, że do czegokolwiek się jeszcze nadaję.”

Nie zmienisz swojego życia, z dnia na dzień na lepsze. Jeśli chcesz powrócić albo wejść do gry, musisz budować to codziennie. 

Sopralogic

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s